Analizator skór i włosów mi zaszkodził

W zeszłym tygodniu udałam się do gabinetu kosmetycznego w celu poprawienia stanu swojej skóry i włosów. Salon cieszył się dobrą renomą w okolicy, ciężko było zarezerwować tam termin, ceny również nie należały do najniższych, ale uznałam, że lepiej jest się wykosztować, lecz mieć pewność, że usługa zostanie wykonana profesjonalnie.

Nieszczęśliwy wypadek może przydarzyć się nawet w salonie kosmetycznym na urządzeniach masujących.

kosmetyczkaGabinet wyglądał nowocześnie i w jasnych kolorach, widziałam, że w części relaksacyjnej mają nawet łóżka nefrytowe i urządzenia masujące, ale ja udałam się do kosmetyczki, więc nie zwracałam na to wielkiej uwagi. Na początku pani zaproponowała mi komputerowe badanie skóry. Analizator skóry zrobił swoje, kosmetyczka przeanalizowała jego wyniki, wywnioskowała czego mi potrzeba i przeszła do działania. Na początku zaproponowała mi łagodny peeling, który złuszczy martwy naskórek i odsłoni nową, świeżą warstwę skóry właściwej. Następnie przeszła do mechanicznego oczyszczania wybranych miejsc na skórze, które wymagały szczególnej pielęgnacji. Potem przeprowadziła zabieg na oczy, mający usunąć brzydkie cienie pod nimi i sprawić, że skóra będzie jaśniejsza, gładsza i ogólnie lepiej wyglądać. Najpierw nałożyła mi płatki z nasączonym serum, a następnie posmarowała powieki pielęgnującym kremem nawilżającym. Na końcu nałożyła mi na kilka minut maseczkę z alg morskich, mającą na celu złagodzenie zaczerwienień. Byłam bardzo zadowolona z zabiegów. Wiedziałam, że jak jutro skóra będzie jeszcze piękniejsza. Zanim wyszłam zaproponowała mi analizę włosów.

Pomyślałam, że może się to przyda. Wzięła do ręki analizator, przystawiła mi do włosów…i w tym momencie nastąpiło zwarcie w urządzeniu, a na moje włosy spadłą iskra. Szybko udało nam się temu zaradzić, ale ja tuż przy czole miałam wypalony na włosach czarny okrąg. Kosmetyczka mnie przepraszała i zaproponowała darmowy zabieg, ale ja już nie chciałam wracać do tego salonu.